piątek, 9 stycznia 2015

9.I.2015

Nowy rok zaczął się u mnie nieszczególnie, mimo wielu życzeń zdrowia od bliskich i znajomych, los obdarował mnie grypą, z pewnością nie mnie jedną, ale jak już grypsko zrąbało moją odporność, dostałam kolejny dar losu, zjadliwe, agresywne, wirusowe zapalenie spojówek z powikłaniami bakteryjnymi. Orkowym, zapuchniętym, bolącym, piekącym, czerwonym, zagluciałym okiem spoglądam na świat, dla poprawy urody wywaliło mi żuchwowe węzły chłonne, bez charakteryzacji mogłabym dołączyć do pobratymców Bolga. Leczenie może trwać nawet osiem tygodni, piękna perspektywa, nie ma co, "spektakularne" otwarcie 2015 roku. Po zakończeniu leczenia, mój system immunologiczny będzie pewnie leżał na plecach jak żuk jakiś i machał bezradnie łapkami. Trzeba będzie nad nim intensywnie popracować, nadwyrężać oczu nie mogę, więc dokształcam się słuchając dostępnych wykładów w zakresie dietetyki, ziołolecznictwa i tym podobnych, intensywna edukacja trwa, wspomagana zamówieniem książek które po odzyskaniu oczu mam zamiar zgłębiać. Czekam więc na przełom w chorobie, odpoczywam, mam przymusowy urlop od wielu spraw, orkowym okiem patrzę na piękny świat i podziwiam jego cuda, cuda przyrody, bo dzięki mim życie jest piękne.












   

4 komentarze:

  1. Iwonko - kochana, pozdrawiam Cię serdecznie i przytulam :) zdrowiej szybko i odzyskuj siły, bo niedługo wiosna... ? MaGorzatka

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu, dziękuję. Mam nadzieję do wiosny uporać się z choróbskami i że to będzie już koniec prezentów noworocznych ;-), tym bardziej, że wiosną chcę zrobić rewolucję w ziołach ogrodowych, więc czasu na chorowanie nie będę miała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowiej kochana bo wkrótce wiosna i czas prac ogrodowych.Piękne fotki.Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wiesz po śniegu już nie ma śladu ale tak bajkowo właśnie, wyglądał ogród jeszcze kilka dni temu :-)

    OdpowiedzUsuń