wtorek, 20 lutego 2018

100%

100% nieszczęścia w nieszczęściu, 100% strachu w strachu, 100% dzikości w dzikości i
100% braku człowieczeństwa w człowieku


sobota, 10 lutego 2018

czwartek, 8 lutego 2018

Kołderka.



Śniegu,
Baranku Boży!
Gładzisz grzechy świata
I białymi lokami brzydotę rozmiatasz…
Wkoło igra iskrami pogoda szczęśliwa,
A ty klęczysz –
I śmietnik
Piersiami zakrywasz.
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska "Do śniegu"

Pierwszy normalny tej zimy, zakrył szaro burą szpetotę i pięknie jest...




A zamiast pączków proponuję na dzisiaj ślimaczki cynamonowe z rodzynkami, ale można do nich napchać co się chce :)


No i naszło mnie na hoje, po niedzieli przyjdą szczepki, ciekawe ile uda mi się ukorzenić, profilaktycznie dwie przyjdą już w doniczkach ;), jakby mi się ukorzenianie nie udało, bo jednak to jest loteria.
Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy byłam młoda i piękna, miałam cudną hoję, pięknie kwitła i pachniała.
Teraz, ani młoda, ani piękna, to chociaż hoję będę miała ;)
Miłego dnia zaglądającym 💋

czwartek, 1 lutego 2018

Luty jak nie luty.

No bo jaki to luty skoro kwitną ranniki, przebiśniegi, prymulki, róże rozwijają pąki liściowe, zaraz zakwitnie pigwowiec. Nie chcę nawet myśleć że mogą przyjść mrozy...
Efektem swędzących paluszków są kiełkujące Kozie Rogi i jedna Rybka :)




Skutkiem mrowienia w paluchach do ziemi wskoczyły kolejne ostre papryczki



jako że papryczki potrzebują ciepełka, do ciężkiej orki zostały zaprzęgnięte domowe futra, przecież darmo jedzenia nie będę dawać. Ustalony został grafik wysiadywania nasion, systemem czterozmianowym, reszta futer na razie skutecznie uchyla się przed pracą 

pierwsza zmiana Ursus



Kituś na drugiej zmianie


Krzyś trzeciozmianowy, Psotka chciałaby się załapać licząc na premię przy misce, ale Krzyś ani myśli ustąpić miejsca



czwarta zmiana Majka


efektami ciężkiej kociej pracy z pewnością się pochwalimy, jak coś wysiedzą ;)

Do kiełkowania powędrowały też nasiona bakłażanów, zobaczymy jakie efekty osiągniemy w tym roku, bo na razie niezbyt nam idzie uprawa bakłażanów, uczymy się na błędach.

I najnowszy lokator, Kolcok, nie ma zimy bez jeży, kolczastych śmierdziuszków. Ten jest taki maleńtas że zachodzę w głowę jak on przetrwał do tej pory w naturze. Najmniejszy jaki mi się przez te lata przytrafił, za to najgłośniej mlaskający. Wycieńczony tak, że nie miał siły schować się gdzieś przed nadejściem dnia, padł na kamykach, nawet sił mu brakło by się porządnie w kulkę zwinąć. Nooo... myślałam że to będzie raczej jeżowy koniec, ale przecież nie zostawię żywej istoty bez pomocy, w końcu jeszcze dychał. Kolcok migiem się ocknął jak tylko poczuł kocią konserwkę, wyciamkał wszystko do okruszka i padł bez ducha na sianko, ale tylko po to, by się wyspać i dojść do siebie. Apetyt temu gościu dopisuje i do kwietnia, może połowy, zależy od pogody, będzie u nas rezydentem. Wcale za nimi nie tęsknię a one co zimę do mnie ciągną.